sobota, 28 lipca 2018

Wyspa Świętego Celenhurta (Holm)

Duża samotna wyspa między Rkarem a Kunaszirem, powierzchniowo zbliżona do barnijskiego półwyspu Oin. „Wydaje się jeszcze większa niż w rzeczywistości z uwagi na okalające ją namorzyny, rośliny o grubych korzeniach – szeroko rozrastające się po przybrzeżnych płyciznach. [...] Wodne drzewa zajmują jedną trzecią wybrzeża i dorastają do trzynastu stóp. Tworzą labirynty przez które nie sposób się przedrzeć ani łodzią, ani wpław. Tam gdzie ich nie ma – dominują skruszone szare skały. W miejscu osuwisk, w zagłębieniach, między stromymi brzegami – morze nanosi jasny piasek, tworząc niewielkie, wąskie plaże. Za namorzynami na pofałdowanej gliniastej glebie rosną grube drzewa o nieproporcjonalnie małych koronach.

W środkowej części wyspy znajdują całkiem zarośnięte, ziemno-skaliste wypiętrzenia, pośród nich, po długiej i żmudnej wspinaczce, wytrwały piechur ujrzy trzy kratery. Najstarsi wyspiarze nie pamiętają by kiedykolwiek pluły ogniem, ale tak właśnie musiało być. Jak żywo przypominają te które do dziś dają we znaki mieszkańcom sąsiedniego Rkaru”
.

Na wyspie wydobywa się olej skalny, póki co w niewielkich ilościach, głównie z miejsc gdzie pozyskiwali go wcześniej wyspiarze, ale sprowadzone z Kulinu gnomy dwoją się i troją by to zmienić.

Wyspę nanieśli na mapy Wigrichtczycy, oni też pierwsi uznali to terytorium za własne, ale zasiedlali ją głównie biedacy z Holmu: robotnicy, zwykli tragarze-analfabeci, drwale, cieśle i powroźnicy, hodowcy bydła oraz ludzie morza (zachęcani do tego przez tyhmarskich urzędników, obiecujących po wsiach i miasteczkach złoto, rekompensaty oraz przywileje). Z czasem zaczęli sprowadzać się tam także kupcy, skuszeni korzystnymi cłami. Oni też budowali port i stolicę, a z czasem i inne osady, populacje zwiększyli również osadnicy rozczarowani Skupiskiem Południowo-Zachodnim, oddalonym od Wyspy Świętego Celenhurta o zaledwie tydzień żeglugi. W końcu wyspa przeszła oficjalnie we władanie holmskiej korony, w ramach ocieplania stosunków między dworami: w 1666 odkupiono ją za symboliczną skrzynię srebra oraz gwarancję stałych dostaw miejscowych nasion, pikantnych owoców i oleistych orzechów, wszystkiego w pierwszym gatunku i po niskich cenach. Kiedy władza Holmu się umocniła, miejscowi przestali wywiązywać się ze swego zobowiązania, a ciężar dostaw pożądanych produktów spadł na kolonię rkarską i placówki z Irailu (w Skupiskach Wschodnich).



Wyspę odkryto w roku 1566, w dniu narodzin wigrichtyjskiego świętego Iceana Celenhurta.

Głównym miastem wyspy jest port Hairo, pierwej zwany Nowym Difarem, na pamiątkę miasteczka gdzie rzekomo święty przyszedł na świat.

[...]

Miejscowi byli liczni, ciemnoskórzy, wedle tego co po nich pozostało ocenia się że pokrewni Rkarczykom. Holmczycy wybili ich co do jednego – paląc im wioski i strzelając doń jak do ptactwa. Stosunki między przybyszami a tubylcami od początku były trudne, a wręcz wrogie, ale nawykli do rywalizacji mieszkańcy południowego Haggaru nie zrezygnowali z zasiedlania nowych terenów, i z roku na rok brnęli w głąb lądu. Stawiających opór zabijali bez wahania. Na tych dzikich którzy umknęli przed ich kordami, którzy rozdarłszy sieci umykali w gęstwinę, latami urządzano tłumne polowania. Uchodzące do lasu matki z dziećmi, ciężarne, krzepkich starców – bez skrupułów pozbawiano kończyn, a potem pozostawiano samych sobie, pośród robactwa i gnijącego listowia. Ich dłonie i stopy dumnie obnoszono w osadach jako trofea. Niekiedy wypłacano za nie nagrody. Tutejszych czarnych spotkał równie makabryczny los jak gobliny w południowym Kulinie, i choć potomkowie tamtych osadników mówią dziś o tym swobodnie, zwykle nie są z tego dumni. [...]

W okresach kiedy brakło rąk do pracy, kiedy terminy goniły a pod ręka nie było miejscowych których można by zagnać w pole i do wyrębu, Holmczycy musieli sprowadzać czarnoskórych z innych kolonii. (I tylko z tego powodu żałowali że pozbyli się tubylców).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz