wtorek, 12 września 2017

Kikotin

Kikotin – ciryjskie księstwo położone w niewielkiej kotlinie, pośród szczytów Urallkillu, między głównym pasmem a jego południową odnogą. Od Zachodu graniczy ze Zjednoczonymi Księstwami, od południa z położoną nieco niżej Narwią, na północy z Wigrichtem, a przez wodogrzmoty na Baris – na niewielkim wschodnim odcinku – z Barną.


Na obszarze całego księstwa podróżnik napotka podobne widoki: głęboko wcięte, strome rzeczne doliny, oraz wysoczyzny z niewielkimi wzgórzami, nagie skały i kamienne osuwiska. Nie będzie tam większych problemów z poruszaniem, lokalne trakty są utrzymane dobrze, a nad wartkimi rzekami wiszą solidne mosty. Podobnie ukształtowane kotliny stanowią większość terytorium sąsiedniego Kewojru, choć między nimi wykuto tunele i wysokogórskie przejścia, a do Kikotin dostać się można tylko od strony południowo-wschodniej, tam gdzie Annar zasila Baris.


Stoki tutejszych gór w większości porastają świerki, rzadka gdzie indziej limba i kosodrzewina, na niższych partiach dominują buki, graby, pomniejsze krzewy oraz jarzębina.
Gąszcz skrywa płytkie kopalnie rudy, srebra, ozdobnych kamieni oraz niewielkie osady. Wyjąwszy stare drzewa nad rzekami, reszta kraju to pola, wykarczowane jeszcze przez elfów, pod zasiew i wypas.
[...]
W położonym wyżej niż Kikotin wigrychtyjskim Bijarze, pośród granicznych wzniesień – bierze swój początek niewielki dopływ Fjalajniru, zwany po obu stronach gór Baris. Zaraz za miejscem gdzie stykają się granice Wigrichtu, Barny, Kikotin i Narwii, za wodospadami kryjącymi ponoć złoto karłów, płynie dalej, nieco spokojniejszym nurtem i szerszym korytem – pokonując po drodze kilka skalnych progów; wpada doń największa rzeka księstwa – Annar, od południa zasilana przez Kemil, a od północy przez Holl. Annar w górnym biegu płynie wartko, tworząc wodospady, na równinie silnie meandruje.
[...]
Stolicę, „ludne miasto Kikotin”, wzniesiono przeszło tysiąc lat temu nad północnym brzegiem Annaru, na bezpiecznie skarpie, w środkowym biegu rzeki – zastąpiło w tej roli starą, górską warownię, która z czasem okazała się dla ludzi zbyt ciasna i niewygodna; liczy sobie 3500-4000 dusz, co jak na tutejszą populację jest liczbą znaczącą, oferuje bardzo wiele i zachęca do dłuższego pobytu. Nad tamtejszym zamkiem i kamienicami, góruje strzelista świątynia Harma Halai – dom bogini Gwiazdy Zarannej. Za złożenie darów na rzecz przybytku i żarliwe modły, można dostąpić tu łaski oczyszczenia, zapewnić sobie odrodzenie w dobrze sytuowanej rodzinie lub poprawić nieco zdrowie (ale cudów nie ma). Iglicę głównej wierzy, którą widać już z daleka, wieńczy ogromna, siedmioramienna gwiazda, ponoć szczerozłota. Nie sposób nie trafić.
Drugim znaczącym ośrodkiem kupiecko-rzemieślniczym, przystającym doń cenami i kunsztem, jest Yyttear (Ittir), położony na zachodzie, nad górnym Annarem. Mimo iż ubija się tam nie mniej interesów niż w stolicy, na miejscu nie sposób ucierpieć od tłoku – większość mieszkańców kotliny ciągnie do Harma Halai.
[...]
Wszędzie mówi się kirialem, przypominającym nieco massif. Ciryjczycy że Środkowego Południa powinni się dogadać, ci z Runu mogą mieć problemy.
[...]
„W herbie księstwa jest lew kraczący w lewo, z pyskiem zamkniętym, zwróconym ku oglądającemu; w prawej łapie trzyma złoty kielich, nad którym unosi się siedmioramienna Gwiazda Zaranna; nad nim widnieje Drzewo Życia z korzeniami i symbolicznie rozrysowaną koroną (oddane w złotej barwie) – całość malowana jest na tle purpurowym, ze złoconą ramą. Za tarczą umieszcza się tradycyjnie skrzyżowane halabardy. Jest to symbol tutejszych książąt, a także stolicy”. Lew w tych stronach jest dziś zwierzęciem niespotykanym, prawie mitycznym, jak gryfy czy jednorożce, ale dawnymi czasy, w starej erze, żyły one w tutejszych górach, na nizinie na której leży teraz Narwia i praktycznie całym wybrzeżu Środkowego Południa i ziemiach ibryjskich – obecnie na kontynencie spotykany jest tylko w południowym Horanie, w przeciwieństwie do wielkich kotów północy – nie lubi zimna. „Jako symbol waleczności, odwagi i męstwa, nader chętnie obierany był za znak przez wszystkich tych, którym cnót owych brakło”. Przodkowie dzisiejszych możnych przejęli ten zwyczaj od elfów, które lwimi sylwetkami zdobiły co się da, od naczyń po tarcze i napierśniki. Puchar jaki lew trzyma w dłoni to Kir Oen, „naczynie obfitości”. Kiedy do kotliny przybyli ludzie, zaraz po wypędzeniu długouchych i spaleniu ich lasów, cierpieli głód, i trwało to miesiącami dopóki nie natknęli się na kamienny ołtarz na którym stało naczynie pełne zboża, z którego można było czerpać, i czerpać, a nie szło go opróżnić. Niekiedy mówi się że był to korzec, innym razem że misa, albo... kielich. W czasie kłótni o Kir Oen, która po pewnym czasie przybrała formę małej lokalnej wojny, legendarne naczynie wpadło do wód Annaru, i odtąd nikt już zeń nie czerpał. Rzekomo to on uchronił Ciryjczyków od głodowej śmierci, i z niego pochodziły nasiona pod pierwsze zasiewy. Gwiazda Zaranna i Drzewo Życia to symbole znane wszystkim Ciryjczykom, a także niemałej liczbie stykających się z nimi Brusów. W micie blask Gwiazdy Zarannej dał świętemu drzewu życie, a ono samo odpowiadało odtąd za ład wszechrzeczy, czas i cykl pór roku. Prócz tego Gwiazda Zaranna, czyli bogini Harma Halai, miała uzdrawiać tych którzy przed świtem, we wskazanym przez kapłanów okresie, żarliwie oddawali jej cześć. I sypnęli złotem.
[...]
Kikotin, choć niewielkie, bije własne monety. Bogato zdobione, z czystego srebra, warte tyle co emitowane przez Unnter Kunien. Za granicą zwane są kikotińskimi cedirami, tutaj po prostu „monetą”. Jeszcze dwieście lat temu miały formę trójkątów, dziś – nonagonów (dziewięciokątów). [...] Kikotińczycy przyjmą od nas każdą monetę z kraju sąsiedzkiego, a zwłaszcza tą bitą w narwijskiej mennicy. [...] Dwa kikotińskie cediry równe są jednej monecie narwijskiej, i południowy sąsiad stara się aby to się nie zmieniło. Narwia wspiera Kikotin, ułatwiając mu jednocześnie handel rudą. Tamtejsze rodziny panujące są blisko spokrewnione i dbają o dobre stosunki.
[...]
U źródeł Annaru znajduje się wodospad Ansin, miejsce święte i tajemnicze. [...] Grotę, leżącą nieopodal, wypełniają drobne, elfie kości – skruszone i niekompletne szkielety: dzieci, kobiet i mężczyzn. Znajdowane pośród nich monety i narzędzia datuje się na początek naszej ery, czasy przybycia pierwszych ludzi. Wydawać by się mogło że miejscowi przez stulecia wybrali już wszystko co było można, ale nie – nie ma roku który nie przynosiłby nowych znalezisk. Szkieletów nigdy nie policzono, a dziś jest to już niemożliwe: czaszki, żebra i piszczele popękały w drobny mak. Zapewne należały do mieszkańców kotliny, którzy chcieli tu przeczekać napływ ludzi, ale zmarli, odcięci od źródeł pokarmu lub w wyniku epidemii.
[...]
W środkowym biegu Kemilu, przy progu skalnym, znajduje się brunatny głaz pod którym pochowano starego kapłana imieniem Aim, miejscowego sługę pomniejszych bogów i gorliwego wyznawcę Harma Halai. Raz do roku, niezależnie od pogody, ludzie ciągną tam setkami – tylko po by dotknąć kamienia podczas jesiennej równonocny i wymówić swe imię (zwrócić na siebie uwagę świętego oraz poprosić o pomoc). Przesunięcie dłoni po całkiem już wygładzonej powierzchni ma przywracać płodność i utracone zdrowie, sprzyjać szczęściu i miłości . Panuje tam wtedy dość duże ożywienie oraz wyjątkowe rozluźnienie obyczajów; każdy możne liczyć na serdeczną gościnę, zjeść do syta i posłuchać pieśni.

Nam z Memell, cytaty za Wielką Księgą Południa z roku 1771 (wydanie uzupełnione)

4 komentarze:

  1. Powiem Ci, że historia coraz bardziej mnie wciąga. Kiedy można spodziewać się kolejnego wpisu? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzięki, postaram się raz na tydzień wrzucać minimum jedną notkę (jak zadeklarowałem). Teraz ładowałem prawie że dzień po dniu, ale miałem więcej czasu.
    (Nowa praca, nowe obowiązki – nie wiem jeszcze jak się wszystko poukłada).

    Kolejny artykuł będzie o Księstwie Narwijskim – kilka stron do przejrzenia i poprawek.
    Po Kulinie będzie Efr, potem archipelagi Dalekiego Południa. Run trzeba będzie napisać na nowo, jest 20 stron czcionką dziesiątką z których zrobię 80-100 dwunastką (ale chyba już w 2018).

    Jeśli masz chwilę, napisz co w tym wydaje się atrakcyjne, a co jest do dupy – chętnie poznam twoją opinię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero, nie dawno znalazłem tego bloga, ale naprawdę świetna historia. Dziś doczytałem na biężaco. Dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z kontekstu idzie wyczytać że postrzegasz to jako opowieść (fabułę)... tymczasem to PSEUDO-KOMPILACJA tekstów naukowych obarczonych mankamentami typowymi dla pism ze starożytności, średniowiecza, renesansu czy wieku pary... taki był zamysł. Oczywiście strzępy fabuł dopełniają poszczególne artykuły. Ciężko to ogarnąć, bo jest tego masa (a będzie więcej), ale jeśli mogę cokolwiek doradzić - najlepiej czytać w kolejności ze spisu treści, sięgając jednocześnie do dodatków. Konstrukcja OP nie jest idealna, ale tak to właśnie musi być.

    OdpowiedzUsuń