sobota, 22 lipca 2017

Co jest, a czego nie ma. Magia i potwory

Na mapach rysuje się stwory przedziwne – wielogłowe, wielonożne, zębate – których ciała łączą w sobie cechy różnych znanych nam zwierząt, wyglądające niekiedy tak, jakby ktoś rozczłonkował, a potem przypadkowo połączył ze sobą kilka całkiem odmiennych bestii – futrzastych, pierzastych i tych pokrytych łuską. Pilnują skarbów, strzegą tajemnic albo polują pośród nieznanych nam jeszcze krain – ludzka pomysłowość przypisuje im różne role, widujemy je w herbach miast, znakach rodowych, na kartach świętych ksiąg. Pojawiają się w opowieściach ludzi morza i kapłanów, mężów uznawanych za prawdomównych, i tych o wątpliwej reputacji... ale czy ktoś tak naprawdę – na jawie – ktoś widział kiedyś te stworzenia, tak, że inni z nim będący, też mogli je oglądać? Dajmy na to, takiego gryfa? (Pół lwa, pół orła). Skrzydlatego konia, jednorożca, morskiego rumaka? Smoka z trzema głowami ziejącego ogniem, nadnaturalnych rozmiarów, albo kobietę-wodniczkę, co to zamiast nóg ma rybi ogon, która nie śmierdzi i potrafi być ponętna? Czy też inne tego typu maszkarony?
Nie opłynęliśmy jeszcze całego globu, wiele wciąż nas zaskakuje – uczeni zapełniają księgi obrazami niezwykłych, barwnych ptaków, nowymi odmianami jaszczurów, krabów i ślimaków, trafiają w nasze ręce czaszki stworzeń co najmniej dziwnych, nieco zagadkowych – ale wszystkie one przypominają już znane nam zwierzęta. Owszem, są różne odmienności... ale pewnych rzeczy w naturze się nie spotyka. Czy ośmionogi koń mogły biegać? Rodzą się czasem cielęta z dodatkową parą głów, z podwójnymi pyskami – widywano dwugłowe żółwie, dwugłowe węże i małe smoki... ale stworzenia te nie były nigdy silne, sprawne, ani złowieszcze, i żyły na ogół dzięki życzliwości ludzi, nie zawsze długo. Nie tworzą one osobnych rodzajów, nie ma takich ras. Poza tym jak połączyć orła z lwem? Człowieka z ptakiem? Ciemny lud może w to sobie wierzyć, ale wszystkim tym którzy umieją czytać – nie wypada. Podobnie jak w duchy domowego obejścia, mściwe zjawy i dusiołki. Może i można pomylić chochlika z jakimś małym człowieczkiem, bo to faktycznie niekiedy podobne, ale przecież one nie gadają. Wódka sprawia że widzimy rzeczy których nie ma – jak mówi krasnoludzkie porzekadło, a od siebie jeszcze dodam, że i szaleństwo takie stany powoduje, strach i zmęczenie.
Ludzie często mylą się w swych osądach, błądzą, święcie wierząc że jest inaczej, klną się przy tym na matki i bogów, przysięgają z prawicą na sercu... nie mając zupełnie świadomości jak wielkie plotą dyrdymały. Kiedyś po wsiach często mówiono że nocą przychodzą elfy, kradną dzieci i zamieniają na swoje. Po setkach lat, kiedy nie ma już prawie elfów między nami, nadal znajdywani są „odmieńcy” a rodzice zarzekają się że ich dziecko nie jest ich.

Cóż, ludzie sami wymyślają bogów w których pragną wierzyć, potwory których będą bać i rytuału które mają zjednać im przychylność pierwszych i łaskawość drugich.

Od rytuałów wzięła się właśnie tzw. magia żywiołów, i ludowe postrzeganie wiedzy tajemnej, bo i owszem – zawsze chodzili po ziemi tacy których dotyk uśmierzał ból i sprawiał że połamane gnaty łatwiej się zrastały, jawnie i niejawnie działali ci, którzy umieli wpływać na słabsze umysły, czytać ich myśli, widywano ludzi zdolnych przesuwać oddalone przedmioty, samą siłą woli, unosić się w powietrzu, śnić o tym co było i będzie – jednak żaden z nich nigdy nie ciskał z rąk płonącymi kulami, skrzącymi gromami, soplami lodu, ani nie sprowadzał wichur czy deszczy. Nie zmieniał ludzi w potwory, nie tworzył ze szmaty do podłogi dworskiego odzienia ani wina z wody. Owszem, pewni ludzie umieją sprawić że innym, nie tylko jednostkom, ale i całym grupom – stają przed oczami obrazy których faktycznie nie ma, i stąd pewnie biorą się powyższe opinie, ale to tylko iluzje. Sztuczki.

Pomiędzy ludową opowieścią, snutą dziecku przy ognisku, albo między pijakami w karczmie, wrodzonym darem a przypadkowym kaprysem bogów – istnieję ścisły, nie zawsze uchwytny związek. Efryjczycy twierdzą że świat zrodził się ze słów wypowiedzianych u zarania dziejów przez ichniego boga, przedwiecznego starca bez twarzy... skoro tak było na początku, nie dziwnym że i dziś jest tak samo. Ot, potęga słowa.

Ytan z Perenlinnu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz