sobota, 24 listopada 2018

Goa Hrist (Szykwalk)

Dwie skaliste wyspy w północno-zachodniej części wód Południowego Kunasziru, prawie bezdrzewne, zaanektowane przez Szykwalk w roku 1468; jak zanotował w drugim kwartale owego roku kapitan ekspedycji Tiel Mahr-Ibreien: „kiedy wyszliśmy na ląd, nie było wolnego miejsca na stopy, wszędzie leniwe, spasione jaszczury, [...] nie było jak iść”. Obecnie ich populacja jest znacznie mniejsza. Przed przybyciem Kulińczyków mnożyły się bez opamiętania, zajmując praktycznie każdy skrawek wolnej przestrzeni. Śladów pobytu czarnych na wyspach nie stwierdzono. Jaszczurki pasą się na podwodnych łąkach i porośniętych glonami skałach, zupełnie jak krowy morskie. Można je jeść, choć ich mięsa ma przykrą woń i ciężko się je żuje. Na wyspie jest duża osada, znana jako Aruza, nazwana tak samo jak macierzysty port z którego wypłynął przeszło 400 lat temu statek z pierwszymi osadnikami. Kolonistów nie ma wielu, a ci co są, żyją z rybaczenia. Obóz utrzymywany jest jako potencjalna baza wypadowa – obecny król Szykwalku liczy że przyda się w kolonizacji bardziej urodzajnych wysp Kunasziru.

piątek, 23 listopada 2018

Cihiks (Narwia)

Cihiks kolonia narwijska na niewielkiej wyspie przy południowo-wschodnim Kunaszirze. Znana głównie z wydarzenia które przetrwało w zbiorowej pamięci jako rzeź na Cihiks. Jednymi którzy wówczas przeżyli był Cintar Ahair i jego druh, Cifar z Kyran. Miało to miejsce w latem roku 1811, w czasie patrolu straży, nieopodal Portu Świętego Ibana, pierwszej i jak do tej pory jedynej kulińskiej osady na Cihiks. [...] Nic nie zapowiadało tragedii. Niespodziewanie, z niekontrolowanych przez Kulińczyków wysp przypłynęli czarni. Niskiego wzrostu, ze spiłowanymi zębami, wysmarowani białym pyłem. Krążyli po lądzie, szukając łatwego łupu i okazji do mordu. Większość osadników pracowała w porcie i na polach, ale na ścieżce spotkali miejscowe straże, składające się z niedoświadczonych ochotników zwerbowanych w wioskach Hiaranu i Mille Helle. Dzicy zasypali patrol zatrutymi strzałami, niewielkimi, bez grotów, ale niosącymi śmierć równie sprawnie jak gnomskie bełty. Silniejsi żołnierze marli potem od nich wiele dni, dusząc się własną krwią i wymiocinami. Większość ubito ich na miejscu. Kiedy padli mogąc jedynie ruszać gałkami ocznymi, czarni zaczęli zdzierać z nich odzienie i odbierać wszystkie metalowe oraz szklane przedmioty: klamry, butelki, manierki, ostrza – itp. Łatwe zwycięstwo ich rozzuchwaliło, zapragnęli więcej. Kiedy skończyli, udali się na okoliczne pola, i tam przeszywali dzidami zaskoczonych rolników, pomagające im żony i dzieci. Brali co tylko wpadło im w ręce, nie wybrzydzając. Zatrzymali się dopiero pod palisadą Ibanu, czując, że więcej już chyba nic nie wskórają. Pierzchli do swych długich, wąskich łodzi, i nie niepokojeni, odpłynęli do siebie. Wszystko działo się bardzo szybko i nikt z portu nie zorientował się w sytuacji. Jedynie skryci w gęstwinie Cifar i Ahair uniknęli mordu – nie udało im się jednak wyratować nikogo, kogo choć musnęły zatrute strzały. Był to jeden z najzuchwalszych ataków krajowców, ale nie odosobniony. Mimo tego przykrego epizodu – kolonia działa prężnie. Żywi stacjonujące oddziały strzelców, siebie samą, i wysyła do ojczyzny pokaźne zbiory orzechów i suszu.

czwartek, 22 listopada 2018

Orlentun (Narwia)

Orlentun – niewielka wyspa w południowo-wschodniej części Kunasziru, na skraju archipelagu, pośród tzw. wysp zewnętrznych; we władaniu Narwi. Jedyną miejscowością na wyspie, siedzibą zarządu i schronieniem dla nielicznych żeglarzy i kupców, jest drewniany Asar, będący w zasadzie zaledwie dużym obozem, pełnym cuchnących sieci rybackich, źle wyprawionych skór i niskich sadyb z szerokimi gankami, między którymi przechadzają się kury, przepiórki i inne ptactwo. Pośród zabudowań mnożą się szczury, a kładąc się spać należy sprawdzić czy w posłaniu nie ma jadowitego robactwa.

W roku 1841, w okolicy obozu doszło do krwawej masakry narwijskiego wojska. Po dziś dzień nie wyjaśniono co zaszło: wedle różnych ustaleń – w nagłym ataku zbiorowego obłędu, cały oddział zadał sobie śmierć, mierząc na ślepo z broni i wbijając pod żebra to co mieli na wyposażeniu: regulaminowe kordy i sztylety. W ruch poszły też siekiery i kamienie, wszytsko co było pod ręką. Wedle innych – napadły ich stwory przypominające wyrośnięte chochliki – których ślady rzekomo na miejscu odnaleziono, i które osadnicy z rzadka widują. Tutejsi mieszkańcy, nim ich wybito, byli z nimi ponoć w dobrych stosunkach. Nie ma jednak pewnych źródeł które potwierdzałby tę zażyłość, jest za to wiele bajań, w które wierzy się tu nader chętnie. Mówi się że potrafili kontaktować się z plemionami żyjącymi na dnie morza. [...] Ponoć porywali wrogom dzieci, po czym wszystkim bez wyjątku, bez względu na wiek czy płeć, łamali nogi i wrzucali do głębokich dołów. Kiedy naszła ich ochota na mięso, wyciągali jedno z tych dzieci i piekli na węglach. Nie musi to być jednak prawdą, bo wiele skłóconych plemion oczernia się na przeróżne sposoby, przypisując wrogom najdziwniejsze niegodziwości. Fakt faktem, na wyspie idzie znaleźć sporo kości które wyglądają na ludzkie.

poniedziałek, 19 listopada 2018

Kunaszir Południowy (niezależne)

Średniej wielkości archipelag skupiony wokół górzystej, wrzecionowatej wyspy o tej samej nazwie. Znajduje się nieco na południe od tzw. Wielkiego Kunasziru, w południowo-zachodniej części Skupiska. Dolny przylądek głównej wyspy skierowany jest ku południowemu-wschodowi, znajdują się tam głównie skaliste skrawki lądu, północą część jest bardziej obła, i poprzez niewielkie cieśniny sąsiaduje z resztą ziem archipelagu. Na dwóch z nich leży szykwalcka kolonia Goa Hrist, reszta archipelagu jest we władaniu czarnych, którzy zaciekle strzegą swojej niezależności. Wyjąwszy Goa Hrist i południe głównej wyspy – archipelag jest gęsto zalesiony i niełatwo się po nim poruszać. Tylko dzicy mają kiepsko utrzymane, wąskie ścieżki – którymi udają się do łowisk. Żyją w chatach stawianych na palach, albo niskich słupach, z plecionych traw. Wielu drąży domostwa w pniach drzew.
Południowy Kunaszir bywa nazwany Zielonym Piekłem – raz bo dzicy, dwa bo robale, trzy bo gorąco. Zginęli tu znamienici obywatele szykwalccy, wierni koronie, „oddani sprawie szerzenia kulińskiego władztwa nad terenami dzikich”, odkrywcy i uczeni: Pris Netre (kartograf), Plun Moennari (medyk) i Minarai (botanik).

Odkopano tu kości morskich jaszczurów, znacznie większych niż te które żyją obecnie, szacunkowo dwu lub trzykrotnie cięższych, same ich płetwy mają po trzy łokcie. Datuje się je na czasy pierwszych ludzi.

niedziela, 4 listopada 2018

Kunaszir (niezależne)

Kunaszir – duża wyspa w kształcie kamiennego grotu i szereg pomniejszych, tworzących zwarty archipelag na południowo-zachodnich krańcach Skupiska. Podobnie jak leżący nieopodal Rkar, pozostaje niezależny, ale swobodę tę krajowcy musieli okupić wieloma krwawymi ofiarami. Wymordowawszy kolejne grupy osadników z Barny, Wigrichtu i Szykwalku, nierzadko jeszcze nim te zeszły na ląd bądź rzuciły cumy, a pozostawiając przy tym czytelne ślady swej zbrodni – w postaci czerepów zatkniętych na kijach  i trupów przywiązanych do masztów – rozeźlili królów i możnych, którzy włożyli w te wyprawy niemałe pieniądze, często zastawiając się u gnomskich bankierów, wykładając nań oszczędności całego życia, posagi córek i majątki ojców. Pałając żądzą odwetu, wysłali doń swoich najlepszych strzelców, wraz z beczkami oleju ziemnego – „by po drewnianych sadybach ostał się jeno popiół”. Mimo strat jakie wyrządzili dzikim – wielu z nich padło od prymitywnych strzał i kamiennych toporków, chorób roznoszonych przez gorące powietrze i owady, przez co sukces tych rejsów jawi się jako bardzo dyskusyjny.

Jedyne kulińskie forty na Kunaszirze, którym udało się obronić, które wytrwały i stoją po dziś dzień, znajdują się na Orlentun i Cihiks, niewielkich wyspach w południowej części archipelagu. Dały początek dwóm dobrze prosperującym koloniom należącym do władcy narwijskiego księstwa Haelmall Illkorde II. Mimo pewnych trudności, pobudowane tam warowne porty utrzymują kontrole nad wyspami, gromadzą orzechy ziemne i palmowe, oraz nasiona i susz służący do produkcji przypraw, jednak nie podejmują już prób rozszerzenia swego panowania.

Kunaszirskie wyspy są  górzyste, posiadają strome wzniesienia, pokryte w całości tamtejszą roślinnością: porostami, paprociami, ostrymi trawami, w niższych partiach grubymi drzewami i gęstymi krzewami. Niektóre bywają zwieńczone skalistymi czubami.  Nieliczni podróżnicy donosili w swych relacjach o wielkich masywach w głębi lądu, sięgających chmur – kształtem przypominających smocze zęby. Większość jest jednak dużo niższa i mniej wyróżnia się z krajobrazu, to pozostałości dymiących gór (część z nich co jakiś czas się odzywa, ale nie pluje już ogniem). Wiele kamiennych kopców o piramidalnym kształcie, branych początkowo za zwykłe góry – skrywa posągi i płaskorzeźby. Kości i złoto, oraz barwne kamienie. Ale nie jest łatwo się do nich dobrać. Potężne korzenie trzeba ciąć siekierami, a wysiłek z rzadka tylko bywa wynagrodzony.
Wokół wielu wysp rosną potężne lasy namorzynowe – utrudniające dostęp ich wnętrza, stanowią kryjówki wodnych smoków i ziemno-wodnych ośmiornic, grupami polujących na karłowatych dzikich ludzi i pomniejsze żyjątka.

poniedziałek, 29 października 2018

Bahaar (Barna)

Duży łańcuch wysp o zróżnicowanych kształtach i gabarytach, ciągnący się środkowo-wschodnim krańcem Skupiska. W całości zaanektowany przez Barnę, która jednak nie jest w stanie kontrolować wszystkich wysp. Szacuje się że jego łączna powierzchnia znacznie przekracza obszar kontynentalnych ziem królestwa.

Siedzibą zarządu archipelagu i głównym portem kupieckim jest Nedar. Założono go pośród labiryntu północnych wysp, nad jednym z rozdzielających je kanałów. Nosi imię kapitana Iana Nekhana Nedara, który jako pierwszy stawiał w okolicy forty i ostrzeliwał osady dzikich.

Drogę doń znają tylko stali bywalcy. Zwozi się tam towary ze wszystkich plantacji, i dopiero stamtąd, przeładowane i zabezpieczone, płyną na Kulin.

Wyspy archipelagu mają skaliste, ciemne brzegi – miejscami rozjaśnione piaszczystymi półksiężycami plaż, pełnymi muszli i resztek korali. Te niżej położone, bagniste, porastają namorzynowe krzewy – zarastające co płytsze kanały i uniemożliwiające żeglugę – zmora krajowców i kolonistów. Wyjąwszy przybrzeżne pasma ziemi, przeznaczone na wielu wyspach pod uprawę, lądy Bahaaru niemalże w całości porośnięte są drzewami-gigantami, skrzypami i wszelkimi znanymi nauce rodzajami paproci. Na wielu z nich znajdują się góry które kiedyś pluły piekielnym ogniem – pierścienie kraterów piętrzą się samotnie bądź przylegają do siebie małymi grupkami. Dziś większość z nich drzemie – od czasu do czasu tylko doprowadzając do trzęsień. Bywa że dymią obficie – ale nie zasnuwają okolicy trującymi wyziewami.

Z bezimiennej księgi Khara Sitro-Nhara, która nie została wydana, i jest dostępna tylko w rękopisie, w bibliotece Kompanii Archipelagów Zachodnich UK: „Wysyp Baharu, choć słoneczne, wtłaczają mrok w moje serce [...]. Iluż tu pomarło, z dala od domu? [...] Na grobie wyryto pytanie: »Kim jesteś, Przekleństwem czy Błogosławieństwem?« I odpowiedź: »Jestem który Jestem«. Tyle. Żadnych imion. Żadnych dat. Tylko szerokie, jasne znaki w ciemnym kamieniu, który ktoś, kiedyś, ogromnym wysiłkiem woli, postawił w pionie, by sterczał i przypominał, że na tym świecie nic nie dzieje się poza wolą Architekta, Boga Jedynego, Boga Burzy i Ognia, Skwaru i Chłodu, Niebios i Głębin – który karze i nagradza, wedle swej woli, wedle swego kaprysu – na tym i na wszystkich innych światach które stworzył, a które odwiedzamy tak jak przykaże, w niekończącej wędrówce dusz. Jako najmniejsi, robaki, gady i myszy, i najwięksi, ludzie, krasnoludy, gobliny... i twory przez które całe osady nie śpią po nocach. Których lękają się książęta i królowie. Takie jest Prawo. Taka jest wola. [...] Nikt Ci tego nie powie, ale ja wiem – że pochowano tam matkę z czternaściorgiem dzieci. Wszyscy zmarli jednej nocy, w śmiertelnym przerażeniu, widząc w gorączce światło. I darli się, tak że cała wyspa słyszała. A nikt nie przyszedł – bo wiedzieli że ci są przeklęci. Że Bóg ich naznaczył, i że nie ma odwrotu. Niektórzy widzieli za górą rozbłyski, pulsujące, jasne jak słońce. Ale nie przyszli z drugiej strony wyspy, bo i nie było po co iść. Ojciec, kiedy wrócił z rybaczenia, [z raf nieopodal Wyspy Kraba] i zobaczył co zaszło, popadł w szaleństwo. Oślepił się, a po tygodniu nieszczęśliwie rozbił głowę o głazy, podczas drgawek. I tak to się skończyło. Do dziś w nocy, w niektórych obszarach Baharu idzie usłyszeć nocą buczenie niewidocznych trzmieli i dojrzeć rozbłyski, lewitujące kręgi i, pierścienie.... Jednych one odmieniają, innych uśmiercają. Wielu tylko je widzi, i poza naocznym świadectwem nic złego nie zgłasza... ale licho nie śpi [...]. Wedle doniesień tubylców owo zjawisko stanowi realne zagrożenie i trzeba się go wystrzegać.

sobota, 27 października 2018

Tifaar (Holm)

Tiffar – holmska kolonia na średniej wielkości górzystej wyspie, w środkowej części Skupiska – nieopodal północno-zachodnich wysp łańcucha Bahaar i na północ od Archipelagów Pae. 
Obecnie w niemalże całości zasiedlona przez ludność holmską (większość populacji stanowią urodzeni wyspie albo w sąsiednich koloniach). Żyją tu jak u siebie, podle starych przyzwyczajeń – skorygowany jedynie pod kątem codziennej spiekoty i ulewnych deszczy. Czarni mieszkańcy to zaledwie kilkaset głów i stale ich ubywa. Latami byli stopniowo wysiedleni na Bahaar, odsprzedawani jako tania siła robocza, albo wysyłani do trudnych prac, gdzie nie mieli szansy długo pożyć.
Stolicą wyspy jest Dhaar, okazały port z latarnią morską i wielkim falochronem, którego usypanie zajęło dziesięć lat. Przy grubych palach cumuje wiele jednostek nastawionych na handel korzennymi przyprawami, które obok pikantnych owoców uprawia się tutaj w wielkiej liczbie. Równie chętnie ładują na swe pokłady południowe orzechy i pęki miejscowych ziół.